niedziela, 6 sierpnia 2017

Topię się... bo jest głosowanie

Dobry wieczór Państwu.
Wiem, długo o mnie nie słyszeliście, ale dzisiaj przybywam ze zgoła inną sprawą niż kolejnym rozdziałem (który pojawi się za niedługo, naprawdę, ale gnębi mnie jakiś zastój twórczy i nie jestem w stanie go wygonić w cholerę), mianowicie... *werble* pojawiło się pewne głosowanie. 
Z racji mojego przystąpienia do katalogu Księgi Baśni, zostałam nominowana do konkursu na blog miesiąca na tymże katalogu. Gdybyście tylko mieli taką ochotę, chęć i trochę miłosierdzia, serdecznie zapraszam na https://ksiega-basni.blogspot.com/2017/08/205-blog-miesiaca-lipiec.html, gdzie możecie oddać na mnie głos
 (bezpośredni link do sondy http://sonda.hanzo.pl/sondy,270111,NBxg.html).
Byłoby mi bardzo miło, powiem więcej, czułabym się zaszczycona Waszym wsparciem. Żeby nie było, głosowanie jest darmowe, nikomu nie zaszkodzi kilka kliknięć więcej, a wszyscy głosujący na Widmo Przeszłości zrobiliby coś dobrego dla drugiej ludzkiej istoty (jaką, wbrew pozorom, jestem ja). Tak tylko mówię.

Z nadzieją, że przemyślicie sprawę, Niech Moc będzie z Wami,
Vi

PS. Wspominałam już, że sama nominacja to dla mnie szczyt nierealności? Katalogu Baśni, jeśli to czytasz, dziękuję ogromnie, odczułam dość dużą motywację do dalszego bazgrania. Dziękuję.

5 komentarzy:

  1. hej, przeczytałam całe opowiadanie. trochę mi sie zeszlo, wybacz.
    Bede szczera - myśle, ze normalnie bym zrezygnowała z lektury. Głownie z powodu dramione i tego, jak przedstawiałas na początku swoją rzeczywistość. Ale zostałam i chyba dobrze zrobiłam.
    Wiesz, problem jest taki, że szczególnie na początku wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Tekst jest pisany dość choatycznie i kiczowato. Na szczęście później jest coraz lepiej, a pomysł na opowiadanie jest naprawde bardzo, bardzo dobry. Dlatego włąsnie ciesze sie, że zostałam. Naprawdę mnie zaciekawiłaś.
    Problem polega na tym, że trudno mi powiedzieć, czy fragmenty, w których opisujesz Dracona i jego platynowe, arystokratyczne włosy albo np. cudownego w swojej cudowności Zabiniego, mają być w zamierzeniu parodia czy nie. gdybym wiedziala, że mają, to OK. ale czasme mam wrażenie, że nie. Że naprawdę chcesz przedstawic, że jasne jak niewiadomojaka jasność jego włosów to coś nisamowitego. Że Severus naprawdę pozwoliłby tak mówić jakiemukolwiek uczniowo do siebie, i że nie ma w tym nic dziwnego, bo w końću to malfoy. Gdybyś tak często nie pisała na serio o "Diable" i "Ksieciu Slytherinu" (tak to się pisze, nie przez "i", a imię Dracona to "Draco", nie "Dracon")... Gdybym cały czas wiedziała, że to parodia, to OK. ale niestety tak nie jest. tylko zczasem, ostatnio, gdy np opisylwaś naprawdę dobrze "strach Ślizgonów" przzed rzekomym księciem i czuło się aluzję, było naprawdę dobrze. ale tak...
    ponadto poczatek naprawdę był pisany chaotycznie i trudno bylo się połapać, kto, jak i dlaczego. Wciąż zastanawia mnie wiele rzedczy w tym alternatywnym świecie, np, jak na Merlina mogła się w nim pojawić Octavia, skoro jest tutaj siostrą bliźniaczką Dracona, i dlaczego tak rzadko o niej piszesz. NIeścislośći troche jest, np, wątek Ginny i Zabiniego pojawił się tak nagle, wcześniej nic nie sugerowało, że są razem (były przemyślenia Weasley w Skrzydkle Szpitalnym, krókie, ale nic o tym), a teraz wielki romans... no i żadnej reakcji przyjaciół. W ogóle zastanawia mnie naprawdę spory rozstrzał między niektrymi fragmentami. Niektóre opisy są b dobre, niesamowite wręcz, np. miejsc czy niektóre uczuć (albo całe fragmenty, np. ten o Zabinim, który "przyjaźni się" z Filchem i Trelawney, naprawdę świetne), a niektóre są... no, dosć kiczowate. Na ogól wtedy, gdy chcesz coś aż za nadto podkreślić wagę czegoś, gdy chcesz, żeby było powaznie... Bardzo często, szczególnie na początku, miałam ochotę smiać sie do rozpuku, gdy czytałam opis scen sam na sam między Hermkoną i Dracona i raczej nie dlatego, że takie było Twoje zamierzenie.
    JEdnocześnie wielbię Cię np. za to, jak przedstawiasz Minerwę i Severusa czy za to, ze Ron ma tutaj swój rozum, a nie jest jakimś idotą skończonym (włąściwie to reszta jest - po pierwsze Hermiona i Harry naprawdę brzydko posątpili, nie mówiac im o eliksirze, po drugie wciąż nie mogę uwierzyć, że im sie ten zabieg naprawdę uciekł... a jak już przy tym jestesmy, to do dziś nie rozumiem, jak to bylo, że Draco przeszedł te linię wieku,było tam mnóstwo uczniów, i nikt nie podniósł alarmu... ), lubię takiego Rona. I podoba mi się wątek Krwiożerczego Czasu, nie do końca wiadomo, jak to działa, i to też jest dobre, bo w tym tkwi tajemnica...
    Na pewno nie dałabym rady zawrzeć tu wszystkich swoich spostrzeżeń czy uwag... MAm ich tutaj sporo, ale mam nadieję, że nie weźmiesz ich za nadto do siebie. Chcę jeszcze raz podkreślić, że myślę, iż poełniłabym błąd, odchodząc po dwóch czy trzech rozdziałąch, bo widać, że posty znacznie sie zmieniają, na korzyśc, a pomysł jest naprawdę dobry. Wiec zostanę.
    pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za obecnośc na Niezależnosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że dotrwałaś. Zdążyłam już wyrzucić z głowy początkowe rozdziały, skupiając się bardziej na "tu i teraz", ale pod wpływem Twojego komentarza zdecydowałam się na nie zerknąć. Nie chcę tu wyjść na kogoś, kto na siłę zgadza się z opinią Czytelnika, chociaż jest ona bardzo ważna, ale pewnie sama odpuściłabym lekturę po pierwszych rozdziałach. Próbując się zbytnio nie usprawiedliwiać, powiem tylko, że to był mój absolutny początek - nie wiedziałam wcale, co i jak, byłam niepewna i nie do końca przekonana, może też nie poukładałam sobie w głowie dokładnie planu, na podstawie którego chciałąm to wszystko przedstawić. Nie żebym teraz zdobyła jakieś doświadczenie i świadomość odnośnie różnych kwestii, ale staram się poprawić. Niewykluczone, że jak kiedyś znajdę więcej czasu i więcej weny, poprawię i pozmieniam większość pierwszych rozdziałów, teraz jednak muszę się skupić na pisaniu obecnych, bo strasznie wolno mi to idzie. Tu się z Tobą zgadzam - mi też nie podoba się sposób, w jaki przedstawiłam początki, nawet tak do piątego, szóstego rozdziału, potem jest trochę lepiej. I mówię to z ciężkim sercem, bo jak zaczynałam pisać, chciałam za wszelką cenę sama być zadowolona z tego, co opublikuję, nawet jeżeli wylewanoby na mnie wiadra niezadowolenia i braku akceptacji. Jestem niezadowolona, a Ty mi to tylko bardziej uświadomiłaś. Pozostaje mi tylko podziękować.
      Książę Slytherinu... może być sporną kwestią. Ja go lubię takiego, niewykluczone jednak, że wiele z jego momentów również przedstawiłam słabo, czy też "kiczowato". Postaram się nad tym popracować, możliwe, że kiedyś początek będzie wyglądał całkiem inaczej niż teraz. Nie żebym robiła to pod Twoje dyktando - chcę być po prostu w pełni zadowolona.
      Cieszę się, że znalazłaś coś, co wzbudziło choć znikomą dawkę sympatii do opowiadania i że koniec końców zostałaś. Co do linii wieku, w mojej wersji w tym momencie nie było tam nikogo (poza Francuzkami, które przed chwilą wyszły z pomieszczenia z Czarą).
      Cóż, dziękuję ogromnie za wytrwanie ze mną, tą słabą mną i tą nieco lepszą. Mam nadzieję, że uda mi się zatrzymać Cię do końca. Postawiłam sobie nowy cel - żebyś kiedyś mogła przyznać, że nie tylko pomysł ujdzie, ale reszta też. Postaram się i dziękuję raz jeszcze za każdą uwagę, bo zmobilizowałaś mnie do wzięcia się za siebie i zastanowienia nad tym, co właściwie robię.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Vi

      Usuń
  2. Zgłaszam zagłosowanie juz wczesniej i czekam na rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dobry człowieku. Już niedługo, naprawdę

      Usuń
  3. Zagłosowałam już jak pojawił się post na Księdze Baśni :D Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń